1/100

Case study
Kulinarne podróże na wyższym poziomie
Poznajcie Jerzego, 55-latka z Gdańśka. Przez lata relacjonował na Facebooku swoje kulinarne podróże odwiedzał knajpy, lokalne targi, testował przepisy z Indii czy Włoch, a jego posty były zawsze długie, smakowicie napisane i pełne anegdot. Grono wiernych czytelników ciągle rosło, jednak coraz częściej pytano: "Jerzy, czemu nie masz własnego bloga?"
Latem, przy okazji kolejnej podróży po Podlasiu, Jerzy postanowił: dość dzielenia się pasją wyłącznie na Facebooku! Rozpoczyna nowy rozdział zakłada profesjonalnego bloga, chce monetyzować swoje doświadczenia, proponować współprace, a z czasem może nawet wypuścić własny e-book z przepisami.
Wybór padł na platformę wangog.pl spodobało mu się, że wszystko odbywa się jasno, przejrzyście i bez żmudnych formalności. Po opłaceniu wybranego pakietu, wypełnił ankietę, która pozwoliła naszemu zespołowi dobrze poznać jego pomysł i oczekiwania.

Co napisał Jerzy w ankiecie?

W pytaniach o branżę i profil działalności wskazał: blog o podróżach kulinarnych, kuchnia świata, recenzje restauracji, relacje z wypraw kulinarnych. Jako grupę docelową wymienił: pasjonatów gotowania, osoby szukające lokali gastronomicznych, podróżnych ceniących autentyczne smaki, a także seniorów, którzy chcą dowiedzieć się, jak odkrywać świat przez kuchnię. Wyróżniki? "Szczere, subiektywne relacje, poczucie humoru, zdjęcia bez filtrów, autorskie przepisy, prawdziwa kuchnia, zero ściemy i reklamy nielubianych produktów."
Jego główny cel? Budowanie społeczności, monetyzacja poprzez współprace, w przyszłości własne produkty cyfrowe. Jeśli chodzi o identyfikację graficzną, miał już swoje logo uśmiechnięty widelec z mapą świata w tle, które przesłał nam w odpowiednim formacie. Przekazał również swoje autorskie zdjęcia z podróży, podkreślając, że do wszystkich ma pełne prawa. Poprosił, by teksty na start przygotowali nasi specjaliści, a później zaczął je edytować i rozbudowywać według własnego stylu.
Jako kolorystykę wybrał stonowane zielenie i brązy barwy kojarzące się z naturą i podróżowaniem. Zależało mu na galerii zdjęć, mapie z zaznaczonymi odwiedzonymi miejscami i intuicyjnym formularzu kontaktowym. Poprosił o prosty system powiadomień o nowych wpisach (newsletter), a z funkcji ułatwiających kontakt zostawił aktywny czat dla czytelników z pytaniami o restauracje czy przepisy.
Nie zapomniał też o wizytówce Google, by łatwiej trafiali do niego potencjalni partnerzy czy czytelnicy szukający rekomendacji na trasie swoich podróży.

Jaką stronę przygotowaliśmy dla Jerzego?

Postawiliśmy na świeży, nowoczesny layout, ale bardzo przejrzysty. Strona główna zapraszała dużym, nietypowym zdjęciem Jerzego z podróży do Gruzji, nawigacja była prosta: O mnie, Blog (podzielony na tematy: Polskie smaki, Europa, Azja, Przepisy, Restauracje), Galeria, Mapa podróży (interaktywna, z podpiętymi artykułami), Kontakt i opcjonalnie "Współpraca".
Poniżej logo znajdował się pasek z czytelnym menu oraz social media. W górnej sekcji zawsze wyeksponowane były najnowsze wpisy. Dodaliśmy newsletter na stronie głównej, by czytelnicy mogli wpisać mail i otrzymywać powiadomienia o nowych postach i konkursach.
Galeria zdjęć była podzielona na regiony, a każdą fotografię można było komentować. Mapa pozwalała szybko odnaleźć wpisy z danego kraju. Formularz kontaktowy oraz jasna informacja o możliwości współpracy dla potencjalnych partnerów, restauratorów czy wydawców.
W panelu do obsługi bloga Jerzy mógł w łatwy sposób dodawać wpisy i zdjęcia, edytować teksty przygotowywane przez nas na start, wyłączać czat, przeglądać statystyki i zarządzać listą subskrybentów.

Jak blog Jerzego zaczął przyciągać odbiorców?

Zaledwie kilka dni po starcie pierwsze linki do bloga zaczęły pojawiać się na Facebooku (sam Jerzy napisał post: "Spełniam marzenia! Zapraszam na swojego bloga o podróżach kulinarnych"), a znajomi intensywnie udostępniali nową stronę. Dzięki wizytówce Google, osoby wpisujące frazy kuchnia świata blog, recenzje restauracji Warszawa czy przepisy na gruzińskie chaczapuri szybko trafiały na Jerzy i Smak.
Strona była zoptymalizowana SEO pod hasła związane z podróżami i gotowaniem, co dodatkowo podbijało pozycjonowanie. Już w pierwszym tygodniu Jerzy odebrał kilka wiadomości od czytelników, którzy prosili o kulinarne rady na wyjazdy, a także pierwszą propozycję drobnej współpracy (recenzja lokalnej restauracji w zamian za voucher).
Z czasem, dzięki systematycznie dodawanym wpisom, newsletterowi i dobrze prowadzonej galerii, społeczność czytelników rosła. Coraz częściej Jerzy dostawał pytania o możliwość warsztatów online, a firmy zaczęły pytać o reklamę na blogu. Panel administracyjny pozwalał mu samodzielnie zarządzać zawartością i łatwo odpowiadać na wiadomości z czatu.

Podsumowanie

Dzięki przejrzystemu procesowi z Wangog.pl, klarownej ankiecie i wsparciu technicznemu, Jerzy już po kilku dniach miał w pełni własnego, profesjonalnego bloga, gotowego do rozwoju, monetyzacji i budowania własnej marki w internecie. Przestał być tylko Facebookowym felietonistą, a stał się rozpoznawalnym twórcą kulinarnej społeczności. Bakcyl złapany przed laty urósł do nowego biznesowego poziomu!